Z Maryją i św. Józefem do Jezusa

ks. Maciej K. Kubiak

Wszystkie cytaty – jeżeli nie zaznaczono inaczej – pochodzą z listu apostolskiego papieża Franciszka Patris corde, opublikowanego 8 grudnia 2020 roku na rozpoczęcie Roku Świętego Józefa (cyt. za www.vaticana.va).

 

Sobota, 1 maja

Święty Józefie, Opiekunie Dzieciątka Jezus, przeczysty Oblubieńcze Maryi

 

„Pieśnią wesela witamy, o Maryjo miesiąc Twój” – wraz ze wszystkimi czcicielami Matki Bożej rozpoczynamy maj i pierwsze w tym roku majowe nabożeństwo. Chcemy codziennie modlić się razem i uwielbiać Pana Boga, który dał nam Maryję, jako Matkę i Orędowniczkę. W Jej życiu, obok Jej Syna, Jezusa, bardzo ważną rolę odegrał św. Józef. Pierwszy maja to dzień, który w liturgii Kościoła poświęcony jest właśnie jemu. Wspominamy go dzisiaj jako robotnika i rzemieślnika, a przede wszystkim jako patrona ludzi pracy. Chcemy też jednak pamiętać, że od 150 lat św. Józef jest Opiekunem Kościoła powszechnego. Pisze o tym papież Franciszek w okolicznościowym liście apostolskim, opublikowanym 8 grudnia 2020 roku. Sto pięćdziesiąt lat wcześniej, 8 grudnia 1870 roku, jego poprzednik, bł. Pius IX zdecydował, że Oblubieniec NMP ma być czczony jako patron Kościoła powszechnego.

Franciszek ogłosił Rok Świętego Józefa i zaprosił wszystkich wiernych na spotkanie ze Świętym Józefem. W liście apostolskim Patris corde, papież pragnie podzielić się z nami „osobistymi refleksjami na temat tej niezwykłej postaci – tak bliskiej ludzkiej kondycji każdego z nas”. „Po Maryi, Matce Bożej, żaden święty nie zajmuje w Magisterium papieskim tyle miejsca, co Józef, Jej oblubieniec”.

Chcemy więc, rozpoczynający się dzisiaj maj, przeżyć nie tylko – jak każdego roku – z Maryją, ale też z Jej Oblubieńcem, św. Józefem. Matkę Bożą będziemy prosić, aby nas do niego prowadziła i wraz z nim uczyła nas, jak kochać Jezusa, Jej Syna i jak Mu służyć. 

Nie sposób dzisiaj – pierwszego maja – pominąć fakt, że „jednym z aspektów, który charakteryzuje św. Józefa (…) jest jego związek z pracą”. „Józef był cieślą, który uczciwie pracował, aby zapewnić utrzymanie swojej rodzinie. Od niego Jezus nauczył się wartości, godności i radości tego, co znaczy móc spożywać chleb, który jest owocem własnej pracy”.

Zanim więc rozpoczniemy wspólny śpiew litanii loretańskiej, powierzmy wszystkich ludzi pracy św. Józefowi, modląc się słowami św. Jana XXIII, który był jego wielkim czcicielem: „Święty Józefie, Opiekunie Dzieciątka Jezus, przeczysty Oblubieńcze Maryi, który wypełniając wiernie swoje obowiązki, pracą rąk zarabiałeś na utrzymanie Świętej Rodziny Nazaretańskiej, weź nas w swoją opiekę, kiedy z ufnością się do Ciebie zwracamy. Ty znasz nasze potrzeby, troski, nadzieje. Ty również przeżywałeś chwile próby, doświadczenia i niepokoju. Do Ciebie się uciekamy ufni, że w Tobie znajdziemy opiekuna.

Wśród rozlicznych zajęć codziennego życia Twoja dusza znajdowała pokój i ukojenie w głębokim zjednoczeniu z Jezusem i Jego Matką, Twojej pieczy powierzonym. Dopomóż i nam zrozumieć, że w naszych potrzebach nie jesteśmy opuszczeni, byśmy w naszej pracy też spotykali Jezusa i przy Nim trwali, podobnie jak Ty to czyniłeś. Uproś nam tę łaskę, by w naszych rodzinach, w zakładach i miejscach pracy, wszędzie gdzie chrześcijanin pracuje, wszystko było nacechowane miłością, cierpliwością i sprawiedliwością. Niech każdy usiłuje czynić wszystko dobrze, by kiedyś otrzymał bogactwo darów nieba”.

 

Niedziela, 2 maja

Skromny cieśla

 

Naszej majowej modlitwie do Matki Bożej towarzyszy w tym roku św. Józef, Jej Oblubieniec i patron Kościoła. W Roku Świętego Józefa spoglądamy z wdzięcznością na tego, którego Bóg wybrał na ziemskiego opiekuna dla swojego Syna. „Ojcowskim sercem” Józef umiłował Jezusa – pisze Franciszek w liście apostolskim, opublikowanym w 150. rocznicę ogłoszenia go Opiekunem Kościoła powszechnego. Papież podkreśla, że choć „Mateusz i Łukasz, dwaj ewangeliści, którzy ukazali jego postać, niewiele mówią”, to jednak mówią wystarczająco dużo, aby pomóc nam „zrozumieć, jakim był ojcem oraz misję powierzoną mu przez Opatrzność”. Czego zatem dowiadujemy się od ewangelistów o św. Józefie?

„Wiemy, że był skromnym cieślą, zaręczonym z dziewicą Maryją; «człowiekiem sprawiedliwym», zawsze gotowym na wypełnianie woli Boga objawiającej się w Jego Prawie  i w czterech snach. Po długiej i żmudnej podróży z Nazaretu do Betlejem, zobaczył Mesjasza rodzącego się w stajni, bo gdzie indziej «nie było dla nich miejsca». Był świadkiem oddawania Jemu czci przez pasterzy i Magów, którzy reprezentowali odpowiednio lud Izraela i ludy pogańskie”.

Franciszek podkreśla też, że Józef „miał odwagę podjąć się prawnego ojcostwa Jezusa, któremu nadał imię objawione przez Anioła: «nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». Jak wiadomo, wśród ludów starożytnych nadawanie imienia osobie lub rzeczy oznaczało nabycie ich na własność, jak to uczynił Adam w opisie Księgi Rodzaju.

W świątyni, czterdzieści dni po narodzeniu, Józef wraz z Matką ofiarował Dziecię Panu i ze zdumieniem wysłuchał proroctwa, które Symeon wygłosił w odniesieniu do Jezusa i Maryi. Aby bronić Jezusa przed Herodem, zamieszkał w Egipcie jako obcy. Po powrocie do ojczyzny zamieszkał w ukryciu, w małej, nieznanej wiosce Nazaret w Galilei (…) daleko od Betlejem, swego miasta rodzinnego, i od Jerozolimy, gdzie wznosiła się świątynia. Kiedy właśnie podczas pielgrzymki do Jerozolimy zgubili dwunastoletniego Jezusa, On i Maryja szukali Go w udręce i znaleźli w świątyni, kiedy rozmawiał z nauczycielami Prawa”.

Dziękując św. Józefowi za jego troskę o Jezusa i Jego Matkę, prośmy by i nas, wraz z całym Kościołem, miał w opiece: „Józefie, święty patronie, ku prośbom naszym się skłoń, do ciebie wznosimy dłonie, opieką swoją nas chroń”.

 

Poniedziałek, 3 maja

„Jest zakątek na  tej ziemi, gdzie powracać każdy chce”

 

Trzeci maja, uroczystość NMP Królowej Polski, a my gromadzimy się na kolejnym w tym miesiącu nabożeństwie majowym i przenosimy się myślami na Jasną Górę do sanktuarium Czarnej Madonny. Myślimy dzisiaj o tym, co Polskę stanowi i przypominamy sobie najważniejsze wydarzenia z naszej historii, zwłaszcza to, które na trwałe zapisało się w kalendarzu pod datą 3 maja. Myślimy o konstytucji z 1791 roku, ale i o całej naszej historii – tej radosnej, pięknej oraz tej bolesnej, trudnej. Oddajemy Bogu, za wstawiennictwem Jasnogórskiej Królowej Polski, naszą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.

„Jest zakątek na  tej ziemi, gdzie powracać każdy chce, gdzie króluje Jej oblicze, na nim cięte rysy dwie. Wzrok ma smutny, zatroskany, jakby chciała prosić Cię, byś w matczyną Jej opiekę oddał się”. Obok Jasnej Góry, gdzie króluje Czarna Madonna, są na polskiej ziemi jeszcze inne uświęcone miejsca, do których często i chętnie powracamy, by powierzać Bogu nasze troski i oddawać się w Jego opiekę, prosząc o wstawiennictwo Matkę Bożą, ale też innych świętych. W tym roku znajdą się wśród nich na pewno miejsca związane z kultem św. Józefa, a zwłaszcza to jedno, najbardziej znane – sanktuarium w Kaliszu.

Jego początki sięgają 1670 roku. To mniej więcej w tym czasie mieszkaniec wsi Szulec nazwiskiem Stobienia funduje obraz Świętej Rodziny jako wotum dziękczynne Świętemu Józefowi za uzdrowienie i umieszcza go w kolegiacie kaliskiej. W 1673 roku odnotowano pierwszą łaskę, otrzymaną za wstawiennictwem św. Józefa. Sto lat później kaliski wizerunek Świętej Rodziny jest już uznawany za słynący łaskami, a papież Pius VI pozwala na jego koronację, która ostatecznie ma miejsce w 1796 roku. W 1962 roku kaliskie sanktuarium otrzymuje pierścień od papieża Jana XXIII, który od chrztu świętego nosił imię św. Józefa i darzył go wielką miłością. Jego następca, Paweł VI, w 1978 roku nadaje kolegiacie tytuł bazyliki mniejszej. Po niespełna dwudziestu latach, 4 czerwca 1997 roku, kaliskie sanktuarium odwiedza św. Jan Paweł II. Po zakończeniu mszy świętej papież dziękuje Panu Bogu, że pozwolił mu nawiedzić Kalisz oraz za to, że mógł modlić się w sanktuarium św. Józefa, które „jest znane w całej Polsce i nawiedzane przez rzesze pielgrzymów”. W dalszej części pożegnalnego przemówienia, przed udaniem się na Jasną Górę, Jan Paweł II powiedział: „Dziękuję św. Józefowi za to, że obrał sobie miejsce szczególnej swej obecności w Kaliszu. Szczęśliwa jest wasza diecezja, że ma tak potężnego patrona. Niechaj św. Józef wyprasza (…) całemu Kościołowi w Polsce gotowość wiernego służenia zbawczej woli Bożej, aby za jego przykładem i wstawiennictwem mógł wiernie postępować drogami świętości i sprawiedliwości”.

Szczęśliwi jesteśmy, że mamy tak potężnych patronów: Matkę Bożą z Jasnej Góry i św. Józefa z Kalisza. Niech ich opieka nigdy nie opuszcza naszej ojczyzny! O to się módlmy dzisiaj wszyscy razem!

 

Wtorek, 4 maja

Ocaleni przez św. Józefa

 

Z kaliskim sanktuarium, które wspominaliśmy wczoraj i postacią św. Józefa, wiąże się dramatyczna historia polskich duchownych, którzy w czasie II wojny światowej byli więzieni w obozie koncentracyjnym w Dachau. Wielu z nich zginęło z rąk hitlerowskich oprawców. Ci, którzy przeżyli, zawdzięczają swoje ocalenie św. Józefowi.

Pod koniec kwietnia 1945 roku w Dachau hitlerowcy przetrzymywali ponad 30 tysięcy więźniów. Wśród nich było prawie trzy tysiące duchownych. Największą grupę (1773) stanowili Polacy. Księża uznani za inwalidów trafiali do komór gazowych, a potem do pieców krematoryjnych.

W obawie przed śmiercią, wielu księży zawierzyło swoje życie św. Józefowi. Pod koniec wojny powstała nawet specjalna grupa, pod przewodnictwem ks. kanonika Franciszka Jedwabskiego, późniejszego biskupa pomocniczego w Poznaniu, która przygotowywała księży i świeckich do aktu zawierzenia się św. Józefowi. Wygłoszono konferencje i pogadanki a następnie odprawiono nowennę do św. Józefa, w której więźniowie prosili o ocalenie Ojczyzny, rodziny i samych siebie. Przez 9 dni zbierali się w obozowej kaplicy, prosząc Świętego o cud wyzwolenia. W ostatni dzień nowenny, 22 kwietnia 1945 roku, około 800 księży i osób świeckich odmówiło akt oddania się pod opiekę św. Józefa w duchowej łączności z jego kaliskim sanktuarium. Księża zobowiązali się także szerzyć Jego cześć, a po wyzwoleniu złożyć Mu hołd w pielgrzymce do kolegiaty kaliskiej i przyczynić się do powstania dzieła miłosierdzia pod jego wezwaniem.

Księża więzieni w Dachau nie wiedzieli wtedy o tajnym rozkazie likwidacji obozu i planach wymordowania wszystkich więźniów. 29 kwietnia obóz miał być zrównany z ziemią.

Jednak na cztery godziny przed realizacją rozkazu obóz strzeżony przez uzbrojoną załogę został zdobyty przez garstkę alianckich żołnierzy. 32 tysiące więźniów na wieść o przybyciu Amerykanów wybiegło z radością z baraków. Odmówiono „Ojcze nasz” i zaśpiewano „Te Deum”. Dla księży stało się jasne, że cud ocalenia zawdzięczają wstawiennictwu św. Józefa. On był ich orędownikiem u Boga. W dniu wyzwolenia w obozie było 856 księży.

Zgodnie z obietnicą ci, którzy przeżyli w 1948 roku po raz pierwszy przybyli do sanktuarium św. Józefa w Kaliszu w dziękczynnej pielgrzymce. Przybywali tam każdego roku, by odnowić swoje przyrzeczenia. Jako wotum za ocalenie powstała Kaplica Męczeństwa i Wdzięczności w podziemiach kaliskiego sanktuarium. Ostatni z polskich księży ocalonych z Dachau zmarł w 2013 roku.

 

Środa, 5 maja

Ojciec umiłowany

 

Nastał kolejny dzień maja – miesiąca, w którym idziemy i tulimy się, „jak dziatki, do serca Maryi Matki”. Z Maryją idziemy w tym roku do Józefa, Jej Oblubieńca, którego papież Franciszek w liście apostolskim Patris corde ukazuje nam, jako „orędownika, pomocnika i przewodnika w chwilach trudnych”. Chcemy go lepiej poznać, by razem z nim i razem z Maryją trwać na modlitwie i oddawać cześć Bogu wszechmogącemu.

„Wielkość św. Józefa – przypomina papież – polega na tym, że był on oblubieńcem Maryi i ojcem Jezusa (…). Przekształcił swe ludzkie powołanie do rodzinnej miłości w ponadludzką ofiarę z siebie, ze swego serca i wszystkich zdolności, w miłość oddaną na służbę Mesjaszowi, wzrastającemu w jego domu”.

I właśnie dlatego, podkreśla Franciszek, „św. Józef jest ojcem, który zawsze był miłowany przez lud chrześcijański”. Potwierdzeniem tej miłości są kościoły i instytuty zakonne jemu poświęcone, a także bractwa i grupy kościelne, inspirujące się jego duchowością i noszące jego imię. „Wielu świętych było jego gorliwymi czcicielami, wśród nich Teresa z Avila, która przyjęła go jako swego adwokata i pośrednika, często powierzała mu siebie i otrzymywała wszystkie łaski, o które prosiła; zainspirowana swoim doświadczeniem, Święta zachęcała  innych do tej pobożności. W każdej książeczce do nabożeństwa można znaleźć jakąś modlitwę do św. Józefa. Szczególne wezwania kierowane są do niego w każdą środę, a zwłaszcza przez cały marzec, miesiąc tradycyjnie jemu poświęcony”.

Papież przywołuje starotestamentalne zawołanie „Ite ad Ioseph” (Idźcie do Józefa), które „odwołuje się do czasu głodu w Egipcie, kiedy ludzie prosili faraona o chleb, a on odpowiedział: «Udajcie się do Józefa i, co on wam powie, czyńcie». Chodziło o Józefa, syna Jakuba, który został sprzedany z zazdrości przez swoich braci i który – według narracji biblijnej – stał się później rządcą Egiptu. Jako potomek Dawida, z którego korzenia miał się narodzić Jezus, zgodnie z obietnicą daną Dawidowi przez proroka Natana, oraz jako oblubieniec Maryi z Nazaretu, święty Józef jest łącznikiem między Starym a Nowym Testamentem”.

Dzisiaj środa, dzień św. Józefa, jak przypomniał nam papież, idźmy więc i my, razem z Maryją do Józefa, prosząc, by w trudnych chwilach był dla nas orędownikiem, pomocnikiem i przewodnikiem.

 

Czwartek, 6 maja

Ojciec czuły

 

Idziemy do Świętego Józefa, Oblubieńca NMP, któremu papież Franciszek postanowił poświęcić cały rok – od 8 grudnia 2020 do 8 grudnia 2021 roku, by przypomnieć jego znaczącą rolę, jako Opiekuna Kościoła powszechnego. Wczoraj przypomnieliśmy sobie, że św. Józef jest ojcem umiłowanym, który poświęcił całe swoje życie w służbie Świętej Rodziny, będąc łącznikiem między Starym i Nowym Testamentem.

Papież dostrzega w Świętym Józefie również ojca czułego, który swoim życiem ukazywał Jezusowi czułość Boga Ojca. „Józef widział, jak Jezus wzrastał z dnia na dzień «w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi». Podobnie jak Pan uczynił to z Izraelem, tak i on «uczył Go chodzić, biorąc Go za rękę: był dla Niego, jak ojciec, który podnosi dziecko do policzka, pochyla się nad nim, aby go nakarmić». Jezus widział w Józefie czułość Boga: «Jak się lituje ojciec nad synami, tak Pan się lituje nad tymi, co się Go boją»”.

Franciszek dodaje też, że „Józef z pewnością słyszał jak rozbrzmiewały w synagodze, podczas modlitwy psalmami słowa, że Bóg Izraela jest Bogiem czułości, że jest dobry dla wszystkich a «Jego miłosierdzie ogarnia wszystkie Jego dzieła». Historia zbawienia wypełnia się „w nadziei, wbrew nadziei” poprzez nasze słabości. Zbyt często myślimy, że Bóg polega tylko na tym, co w nas dobre i zwycięskie, podczas gdy w istocie większość Jego planów jest realizowana poprzez nasze słabości i pomimo nich”. Na tym polega Jego czułość, którą Jezus mógł zobaczyć na ziemi w św. Józefie, swoim ziemskim opiekunie.

Spróbujmy i my spojrzeć dzisiaj na św. Józefa z taką wrażliwością serca, która pozwoli nam dostrzec w nim odbicie czułości samego Boga. On kocha nas i pragnie realizować dzieło zbawienia również poprzez nasze słabości i pomimo ich. Złóżmy więc nasze słabości w czułe ręce Maryi i Józefa, ufając, że oni powierzą je z radością miłosierdziu swojego Syna, Jezusa Chrystusa. „O święty Józefie, okaż się ojcem także i nam, i prowadź nas na drodze życia. Wyjednaj nam łaskę, miłosierdzie i odwagę, i broń nas od wszelkiego zła. Amen”.

 

Piątek, 7 maja

Zaakceptować słabość z czułością

 

Papież Franciszek nazywa św. Józefa ojcem czułym i zachęca nas do zaakceptowania naszych słabości z głęboką czułością. Taka postawa ma swoje uzasadnienie w słowach Nowego Testamentu. W Drugim Liście do Koryntian św. Paweł pisze: „Aby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował – żebym się nie unosił pychą. Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, lecz [Pan] mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali»” (2 Kor 12, 7-9).

Wychodząc od tych słów Apostoła Narodów, papież zauważa, że „jeśli taka jest perspektywa ekonomii zbawienia, to musimy nauczyć się akceptować naszą słabość z głęboką czułością. 

Zły sprawia, że patrzymy na naszą kruchość z osądem negatywnym, podczas gdy Duch z czułością wydobywa ją na światło dzienne. Czułość jest najlepszym sposobem dotykania tego, co w nas kruche. Wskazywanie palcem i osąd, który stosujemy wobec innych, są bardzo często oznaką naszej niezdolności do zaakceptowania własnej słabości, własnej kruchości. Jedynie czułość uchroni nas od dzieła oskarżyciela”.

Gdzie doświadczyć prawdy i czułości? Gdzie najłatwiej spotkać się z Bożym miłosierdziem? Franciszek wskazuje na sakrament pojednania i przypomina, że to właśnie w tym sakramencie możemy doświadczyć czułości naszego Ojca niebieskiego i stanąć w prawdzie bez lęku i strachu.

„Prawda, która pochodzi od Boga, nas nie potępia, lecz akceptuje nas, obejmuje, wspiera, przebacza nam. Prawda zawsze ukazuje się nam jako miłosierny ojciec z przypowieści: wychodzi nam na spotkanie, przywraca nam godność, stawia nas z powrotem na nogi, wyprawia dla nas ucztę, z uzasadnieniem: «ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się»”.

Powróćmy na koniec dzisiejszego rozważania do postaci św. Józefa. Jeśli bowiem dostrzegamy miłosierne i czułe oblicze Boga, to rozumiemy również, że także poprzez „niepokój Józefa przenika wola Boga, Jego historia, Jego plan” i że „w ten sposób Józef uczy nas, że posiadanie wiary w Boga obejmuje również wiarę, że może On działać także poprzez nasze lęki, nasze ułomności, nasze słabości”. Święty Józef, Oblubieniec NMP i patron Kościoła, „uczy nas także, że pośród życiowych burz nie powinniśmy bać się oddać Bogu ster naszej łodzi. Czasami chcielibyśmy mieć wszystko pod kontrolą, ale On zawsze ma szersze spojrzenie”.

Oddajmy więc Bogu z ufnością i nadzieją ster łodzi naszego życia, a św. Józef wraz z Najświętszą Maryją Panną niech orędują za nami!

 

Sobota, 8 maja

Ojciec posłuszny

 

Dzisiaj druga sobota maja. Rozpoczynamy tym samym drugi tydzień naszej majowej modlitwy do Matki Bożej, w której w tym roku towarzyszy nam również św. Józef. Liturgia dnia przypomina nam św. Stanisława, biskupa i męczennika, jednego z największych świętych w dziejach Kościoła na naszej, polskiej ziemi. Święty Stanisław dobrze rozumiał, co znaczy bardziej słuchać Boga niż ludzi. Za posłuszeństwo i wierność Bogu i Jego słowu przelał swoją krew. Posłuszeństwo woli Boga było też kolejną charakterystyczną cechą św. Józefa, na którą chce nam zwrócić uwagę papież Franciszek.

„Tak jak Bóg uczynił to z Maryją, gdy objawił Jej swój plan zbawienia, podobnie objawił swoje plany Józefowi poprzez sny, które w Biblii, jak i u wszystkich ludów starożytnych, były uważane za jeden ze środków, za pomocą których Bóg ujawnia swoją wolę”.

Józef było bardzo zaniepokojony na wieść o niewytłumaczalnej ciąży Maryi. Nie chciał jednak oskarżać Jej publicznie i dlatego postanowił „oddalić Ją potajemnie” (Mt 1, 19). „W pierwszym śnie anioł pomaga mu rozwiązać jego poważny dylemat: «Nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów» (Mt 1, 20-21). Jego reakcja była natychmiastowa: «Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański» (Mt 1, 24). Dzięki posłuszeństwu przezwyciężył swój dramat i ocalił Maryję.

W drugim śnie anioł nakazuje Józefowi: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić» (Mt 2, 13). Józef nie wahał się, był posłuszny, nie zastanawiając się nad trudnościami, które napotka: «Wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda» (Mt 2, 14-15)”.

Pan Bóg mówi i do nas, tak jak mówił do św. Józefa. Wsłuchujemy się w Jego słowo podczas każdej Mszy Świętej, a wielu z nas każdego dnia bierze do rąk księgę Pisma Świętego i czyta słowo Pana. Czy jesteśmy posłuszni, jak św. Józef, temu słowu? Czy z otwartym sercem przyjmujemy wolę Bożą? Czy w każdych okolicznościach życia potrafimy wypowiedzieć swoje fiat, jak Józef, jak Maryja podczas zwiastowania i jak Jezus w ogrodzie Getsemani?

Prośmy dzisiaj św. Józefa: „Przyjdź nam z pomocą, zwalczaj ciemności, w walce podtrzymuj silnym ramieniem; rozpal nam w sercach ogień miłości, wzmacniaj nadzieję, strzeż przed zwątpieniem”.

 

Niedziela, 9 maja

Abyście się wzajemnie miłowali

 

„Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję” – mówił Jezus do swoich uczniów w Wieczerniku podczas Ostatniej Wieczerzy. Jego słowa przypomina nam Kościół właśnie dzisiaj – w szóstą niedzielę okresu wielkanocnego. Przykazanie Jezusa – pierwsze i najważniejsze – to przykazanie miłości: „To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali” (J 15, 9-17).

W naszych majowych rozważaniach wpatrujemy się w św. Józefa i wraz z Maryją idziemy do niego, by uczyć się posłuszeństwa Bogu i Jego słowu. Święty Józef całym swoim życiem pokazał nam, co znaczy słuchać słowa Bożego i wypełniać Jego przykazania. Owocem tego posłuszeństwa była miłość do Maryi i do Jezusa, których Bóg powierzył jego opiece.

Powróćmy teraz do Egiptu, gdzie „Józef ufnie i cierpliwie oczekiwał od anioła obiecanego powiadomienia, by powrócić do swojego kraju. Gdy tylko Boży posłaniec, w trzecim śnie, poinformowawszy go, że ci, którzy usiłowali zabić Dziecię, nie żyją, kazał mu wstać, zabrać ze sobą Dziecię i Matkę, i wrócić do ziemi Izraela, po raz kolejny był bez wahania posłuszny: «Wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela» (Mt 2, 21).

Jednak w drodze powrotnej, «gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz – a to zdarza się już po raz czwarty – udał się w strony Galilei. Przybył do miasta, zwanego Nazaret, i tam osiadł» (Mt 2, 22-23)”.

O posłuszeństwie św. Józefa woli Bożej dowiadujemy się przede wszystkim z Ewangelii św. Mateusza. Z kolei ewangelista Łukasz, „relacjonuje, że Józef podjął długą i niewygodną podróż z Nazaretu do Betlejem, zgodnie z rozporządzeniem cesarza Cezara Augusta, związanym ze spisem ludności, żeby dać się zapisać w mieście, z którego pochodził. I właśnie w tych okolicznościach narodził się Jezus i został zapisany w rejestrze Imperium, tak jak wszystkie inne dzieci”. Święty Łukasz – jak podkreśla papież Franciszek w cytowanym liście apostolskim – „zadał sobie trud, by pokazać, że Rodzice Jezusa przestrzegali wszystkich przepisów Prawa: obrzędów obrzezania Jezusa, oczyszczenia Maryi po porodzie, ofiarowania pierworodnego Bogu. W każdych okolicznościach swojego życia Józef potrafił wypowiedzieć swoje fiat”.

Wierność i posłuszeństwo św. Józefa woli Bożej wypływały z miłości do Boga i powierzonych mu przez Niego dwóch najdroższych osób. Jezus mówi dzisiaj do nas: „To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali” i zapewnia: „Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję”.

Prośmy Maryję, Matkę Bożą, prośmy św. Józefa, by nauczyli nas trwać we wzajemnej miłości, którą przykazuje nam Jezus Chrystus, ich Syn, powierzony ich rodzicielskiej miłości: „Czule kochałeś to Boże dziecię, ciągłym czuwaniem strzegłeś od złego; obroń nękane dziś w całym świecie, dzieci Kościoła Chrystusowego”.

 

Poniedziałek, 10 maja

Nikt nie ratuje się sam

 

Papież Franciszek dzieli się z nami w tym roku swoimi refleksjami na temat „niezwykłej postaci, tak bliskiej ludzkiej kondycji każdego z nas”, jak nazywa św. Józefa, Oblubieńca NMP i patrona Kościoła w liście apostolskim Patris corde. Papieskie refleksje dojrzewały „w ciągu minionych miesięcy pandemii, w których [mogliśmy] doświadczyć, pośród dotykającego nas kryzysu, że «nasze życia są tkane i wspierane przez zwykłe osoby – zazwyczaj zapominane – które nie występują w tytułach gazet i magazynów, ani na wielkiej scenie ostatniego show, lecz niewątpliwie dziś zapisują decydujące wydarzenia na kartach naszej historii – są nimi lekarze, pielęgniarki i pielęgniarze, pracownicy supermarketów, sprzątacze, opiekunowie i opiekunki, kierowcy samochodów dostawczych, siły porządkowe, wolontariusze, kapłani, zakonnice i wielu innych, którzy zrozumieli, że nikt nie ratuje się sam (...). Ileż osób codziennie praktykuje cierpliwość i napełnia innych nadzieją, starając się nie siać paniki, ale współodpowiedzialność. Iluż ojców, matek, dziadków i babć, nauczycieli pokazuje naszym dzieciom, poprzez małe, codzienne gesty, jak stawiać czoło kryzysowi i go pokonywać, dostosowując zwyczaje, podnosząc wzrok i zachęcając do modlitwy. Ileż osób modli się, ofiarowuje i wstawia w intencji dobra wszystkich». Wszyscy mogą znaleźć w św. Józefie, mężu, który przechodzi niezauważony, człowieku codziennej obecności, dyskretnej i ukrytej, orędownika, pomocnika i przewodnika w chwilach trudnych. Święty Józef przypomina nam, że ci wszyscy, którzy są pozornie ukryci lub na «drugiej linii», mają wyjątkowy czynny udział w historii zbawienia” – dodaje Franciszek.

A wszystko ma swój początek w pokornym fiat, które św. Józef, jak Maryja podczas zwiastowania i jak Jezus w Getsemani, wypowiada w każdych okolicznościach swojego życia, gdy staje przed Bogiem objawiającym mu swoją wolę.

I dlatego też, „Józef, jako głowa rodziny, uczył Jezusa, by był poddany swoim rodzicom, zgodnie z przykazaniem Bożym”. Z całą pewnością możemy powiedzieć, że to właśnie „w ukryciu, w Nazarecie, w szkole Józefa, Jezus nauczył się wypełniać wolę Ojca. Wola ta stała się Jego codziennym pokarmem. Nawet w najtrudniejszym momencie swojego życia, przeżywanym w Getsemani, wolał czynić wolę Ojca, a nie swoją własną, i stał się «posłuszny aż do śmierci (...) na krzyżu» (Flp 2, 8)”.

W jednej z pięknych pieśni do św. Józefa śpiewamy: „O Józefie ukochany! Pod opieką Twoją rósł, Chleb żywota z nieba dany, tyś Go na swym ręku niósł. Tyś Go w ziarnie pielęgnował,

by nakarmił ludzki głód. Tyś nam ustrzegł i zachował ten miłości Bożej cud. Dla Niego żyć, z Tobą Go czcić, gdzie chwały swej On tai blask, by wszystkim nam był Jezus sam, ach uproś tę najdroższą z łask”. Prośmy dzisiaj Maryję, Matkę Bożą i Jej Oblubieńca, św. Józefa, by uprosili nam łaskę bycia wiernymi miłości Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Zbawiciela.

 

Wtorek, 11 maja

Ojciec przyjmujący

 

Z okazji 150. rocznicy ogłoszenia Świętego Józefa patronem Kościoła, papież Franciszek pragnie przybliżyć nam jego postać i zaprasza nas do pogłębiania tej refleksji przez cały Rok Świętego Józefa – aż do 8 grudnia. Ojciec umiłowany, czuły i posłuszny – to trzy pierwsze określenia, które w liście apostolskim Patris corde papież odnosi do Oblubieńca Najświętszej Dziewicy. Zatrzymaliśmy się przy nich w minionych dniach. Dzisiaj spróbujemy zrozumieć, dlaczego św. Józef zasługuje również na określenie „ojciec przyjmujący”. Oddajmy głos papieżowi: „Józef przyjął Maryję nie stawiając warunków uprzednich. Ufa słowom Anioła. «Szlachetność jego serca sprawia, że podporządkowuje miłości to, czego nauczyło go prawo. A dziś na tym świecie, w którym oczywista jest psychologiczna, słowna i fizyczna przemoc w stosunku do kobiet, Józef jawi się jako mężczyzna okazujący szacunek, delikatny, który – choć nie ma wszystkich informacji – opowiada się za reputacją, godnością i życiem Maryi. A wobec jego wątpliwości, jak postąpić najlepiej, Bóg pomógł mu w wyborze, oświetlając jego osąd»”.

W świecie pełnym przemocy w stosunku do kobiet – przemocy psychologicznej, słownej i fizycznej, często skrywanej ze wstydem i ogromnym bólem, potrzeba dzisiaj naśladowców św. Józefa, którzy ze szlachetnym sercem będą okazywać szacunek i delikatność każdej kobiecie, w każdej sytuacji. Tego możemy i powinniśmy się uczyć od św. Józefa, przyjmującego Maryję z miłością i delikatnością pomimo niepokojów i wątpliwości, które wypełniały jego serce.

„Wiele razy zachodzą w naszym życiu wydarzenia, których znaczenia nie rozumiemy – pisze Franciszek. Naszą pierwszą reakcją jest często rozczarowanie i bunt. Józef odkłada na bok swoje rozumowanie, aby uczynić miejsce dla tego, co się dzieje, choć może mu się to zdawać tajemnicze, akceptuje, bierze za to odpowiedzialność i godzi się ze swoją historią. Jeśli nie pogodzimy się z naszą historią, nie będziemy w stanie uczynić żadnego następnego kroku, ponieważ zawsze pozostaniemy zakładnikami naszych oczekiwań i wynikających z nich rozczarowań”.

Prośmy św. Józefa, by szlachetność swojego serca wlał również do naszych serc i nauczył nas szacunku i delikatności do każdej kobiety, każdego mężczyzny i każdego dziecka: „Józefie, niebian ozdobo i chwało, nadziejo życia, podporo ty świata! Przyjm pieśń radosną, co z głębi serc śmiało, ku tobie wzlata. Bóg oblubieńcem cię czyni Dziewicy, dozwala ojcem wiecznego zwać Słowa. W twe się ramiona zdrój zbawczej krynicy z ufnością chowa (…). Bądź chwała Trójcy, co tobie udziela tak wielkich w niebie zaszczytów obficie; niech dla twych zasług nam pełne wesela da wieczne życie”.

 

Środa, 12 maja

Uczestnictwo mężne i znaczące

 

Nasze tegoroczne nabożeństwa majowe przeżywamy wraz ze św. Józefem, który 150 lat temu został ogłoszony patronem Kościoła. Wczoraj zwróciliśmy uwagę na jego gotowość do przyjęcia Maryi i Jej poczętego dziecka w pełnym zaufaniu i poddaniu się woli Bożej. Tłumacząc tę postawę Oblubieńca Najświętszej Dziewicy, papież Franciszek zauważa, że „życie duchowe, ukazywane nam przez Józefa, nie jest drogą, która wyjaśnia, ale drogą, która akceptuje”. W ten sposób, dzięki umiejętności przyjęcia i pojednania Józef odkrywa wspanialszą historię i jej głębsze znaczenie. Papież przyrównuje postawę św. Józefa do postępowania Hioba ze Starego Testamentu, o którym Józef na pewno nie raz słyszał i którego bolesne doświadczenia na pewno były mu znane. W postępowaniu św. Józefa i jego gotowości na przyjęcie Maryi można dostrzec jakby „echo żarliwych słów Hioba, który odpowiada na zachętę swojej żony do buntu ze względu na całe zło, jakiego doznał: «Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?» (Hi 2, 10)”.

„Józef nie jest człowiekiem biernie zrezygnowanym. Jego uczestnictwo jest mężne i znaczące. Akceptacja jest sposobem, w jaki przejawia się w naszym życiu dar męstwa, który otrzymujemy od Ducha Świętego. Jedynie Pan może dać nam moc, aby przyjąć życie takim, jakim jest, aby uczynić miejsce także dla tej przeciwstawnej, nieoczekiwanej, rozczarowującej części naszego istnienia. Przyjście Jezusa między nas jest darem Ojca, aby każdy mógł się pojednać z rzeczywistością swojej historii, nawet jeśli jej do końca nie rozumie (…). Musimy odłożyć na bok nasz gniew i rozczarowanie, a uczynić miejsce (…) na to, czego nie wybraliśmy, a jednak istnieje. Akceptacja życia w ten sposób wprowadza nas w ukryty sens. Życie każdego z nas może zacząć się na nowo w cudowny sposób, jeśli znajdziemy odwagę, by przeżywać je zgodnie z tym, co mówi nam Ewangelia. I nie ma znaczenia, czy obecnie wszystko zdało się przybrać zły obrót i czy pewne rzeczy są teraz nieodwracalne. Bóg może sprawić, że kwiaty zaczną kiełkować między skałami. Nawet jeśli nasze serce coś nam wyrzuca, On «jest większy od naszego serca i zna wszystko» (1 J 3, 20)”.

Prośmy dzisiaj św. Józefa, by nauczył nas akceptacji życia ze wszystkim, co z woli Bożej ono nam przynosi. Święty Józefie, módl się za nami! Stolico mądrości, módl się za nami!

 

Czwartek, 13 maja

Wspomaga nas we wszystkich potrzebach

 

Przypadający dzisiaj trzynasty dzień maja poświęcony jest Matce Bożej Fatimskiej. Wspominamy Jej objawienia na portugalskiej ziemi, które rozpoczęły się 13 maja i trwały do 13 października 1917 roku. Dzisiaj mija też czterdziesta rocznica zamachu na życie św. Jana Pawła II, który miał miejsce na placu św. Piotra w Rzymie w 1981 roku. Święty Jan Paweł II wielokrotnie powtarzał, że to Matka Boża ocaliła jego życie, a pielgrzymując do Fatimy już rok po zamachu powiedział wprost: „Przybyłem, by podziękować Bożej Opatrzności tu, w tym miejscu, które Maryja wybrała dla siebie (…). Przybyłem tu szczególnie po to, aby oddać chwałę samemu Bogu”. Trudno dzisiaj nie pamiętać o tych wydarzeniach, które zajmują znaczące miejsce w historii Kościoła minionego stulecia.

W przeżywanym przez nas Roku Świętego Józefa trzeba też dzisiaj przypomnieć, że w ostatnim objawieniu fatimskim – o czym nie zawsze pamiętamy – Matce Bożej towarzyszył św. Józef, opiekun Kościoła z Dzieciątkiem Jezus. Opisując objawienia na prośbę miejscowego biskupa, pod datą 13 października 1917 roku Łucja zanotowała: „Kiedy Nasza Pani znikła w nieskończonej odległości firmamentu, zobaczyliśmy po stronie słońca św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus i Naszą Dobrą Panią ubraną w bieli, w płaszczu niebieskim. Zdawało się, że św. Józef z Dzieciątkiem błogosławi świat ruchami ręki na kształt krzyża. Krótko potem ta wizja znikła i zobaczyliśmy Pana Jezusa z Matką Najświętszą. Miałam wrażenie, że jest to Matka Boska Bolesna. Pan Jezus wydawał się błogosławić świat w ten sposób jak św. Józef. Znikło i to widzenie, i zdaje się, że jeszcze widziałam Matkę Boską Karmelitańską” – zakończyła swoją relację Łucja.

Święta Rodzina: Maryja, Józef i Jezus wzywają nas w Fatimie do modlitwy o nawrócenie grzeszników i o miłosierdzie dla całego świata. Ostatnia część objawienia fatimskiego przypomina znaczącą rolę, jaką św. Józef odegrał w historii zbawienia. Nie bez znaczenia jest też fakt, że w ostatniej wizji wspomnianej przez Łucję, zaraz po św. Józefie pojawia się Matka Boża z Góry Karmel. To Ona w pewien sposób wskazuje Łucji dalszą drogę życia. Po latach spędzonych w Zgromadzeniu św. Doroty, Łucja przeszła do Karmelu i wybrała klasztor w Coimbrze pod wezwaniem św. Teresy, wielkiej mistyczki hiszpańskiej, która podejmując dzieło reformy zakonu karmelitańskiego obrała sobie za orędownika i patrona św. Józefa, usilnie jemu się polecając. „Ojciec ten mój i Patron wybawił [mnie] i więcej mi dobrego uczynił niż sama uprosić umiałam” – wyznawała po latach św. Teresa. „Temu chwalebnemu Świętemu Bóg dał władzę wspomagania nas we wszystkich potrzebach”.

I tak Matka Boża Fatimska razem ze św. Teresą i Łucją, uczestniczką fatimskich objawień, prowadzą nas dzisiaj do Świętego Józefa. Niech on nas wspomaga we wszystkich naszych potrzebach, niech czuwa nad papieżem i nad całym Kościołem.

 

Piątek, 14 maja

Opieką swoją nas chroń

 

Święty Maciej to apostoł, wybrany do grona Dwunastu w miejsce Judasza. Dzisiaj przypada jego święto, a w czytanym w liturgii fragmencie Dziejów Apostolskich słyszymy opis jego wyboru, zakończony dobrze nam znanym zdaniem: „I dali im losy, a los padł na Macieja. I został dołączony do jedenastu apostołów”.

Historia wyboru i powołania św. Macieja wiąże się bezpośrednio z historią Judasza, z jego zdradą i odrzuceniem przez niego Jezusa. W dzieje Kościoła, w historię wspólnoty uczniów Chrystusa od samego początku wpisany jest grzech i doświadczenie ludzkiej słabości, niewierności, a nawet zdrady. W obliczu tych doświadczeń rodzą się pytania o sens istnienia tej wspólnoty, z jej światłami i cieniami. Wychodząc naprzeciw lękom i niepokojom współczesnych chrześcijan, mając świadomość stawianych dzisiaj przez nich pytań, papież Franciszek pisze: „Podobnie, jak Bóg powiedział do naszego Świętego: «Józefie, synu Dawida, nie bój się» (Mt 1, 20), zdaje się powtarzać także i nam: «Nie lękajcie się!». Po raz kolejny powraca realizm chrześcijański, który nie odrzuca niczego, co istnieje. Rzeczywistość, w swojej tajemniczej nieredukowalności i złożoności jest nośnikiem sensu istnienia z jego światłami i cieniami. To właśnie sprawia, że apostoł Paweł mówi: «Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra» (Rz 8, 28). A św. Augustyn dodaje: «nawet i ze złego». W takiej ogólnej perspektywie wiara nadaje sens każdemu wydarzeniu radosnemu lub smutnemu. Nie chcemy zatem myśleć, że wierzyć to znaczy znajdować łatwe, pocieszające rozwiązania. Wiara, której uczył nas Chrystus, jest raczej tą wiarą, którą widzimy u św. Józefa, nieszukającego dróg na skróty, ale stawiającego czoła «z otwartymi oczyma» temu, co się jemu przytrafia, biorąc za to osobiście odpowiedzialność.

Akceptacja Józefa – dodaje papież – zachęca nas do akceptacji innych, bez wykluczenia, takimi jakimi są, zastrzegając szczególne umiłowanie dla słabych, ponieważ Bóg wybiera to, co słabe, jest «ojcem dla sierot i dla wdów opiekunem» (Ps 68, 6) i nakazuje miłować cudzoziemców”. Możemy sobie wyobrazić, że „postawa Józefa była dla Jezusa źródłem inspiracji dla przypowieści o synu marnotrawnym i miłosiernym ojcu”.

Wpatrzeni w szlachetną postać św. Józefa, wołajmy dzisiaj z ufnością do niego, powtarzając słowa pieśni: „Józefie, święty patronie, ku prośbom naszym się skłoń, do ciebie wznosimy dłonie, opieką swoją nas chroń. Racz stróżem być młodzieńczych lat, by grzeszny im nie szkodził świat!”.

 

Sobota, 15 maja

Ojciec z twórczą odwagą

 

Za nami dwa tygodnie, czyli już połowa maja, w którym śpiewamy chwałę Maryi wraz ze św. Józefem, Jej Oblubieńcem. Papież Franciszek nazywa go ojcem umiłowanym, czułym, posłusznym i przyjmującym, a w kolejnym fragmencie listu apostolskiego Patris corde dodaje, że Święty Józef to również „ojciec z twórczą odwagą”. Jak rozumieć te słowa?

Oddajmy głos samemu papieżowi: „Jeśli pierwszym etapem prawdziwego wewnętrznego uzdrowienia jest przyjęcie własnej historii, to znaczy uczynienie w sobie miejsca także na to, czego nie wybraliśmy w naszym życiu, musimy dodać jeszcze jedną ważną cechę: twórczą odwagę. Ujawnia się ona szczególnie wtedy, gdy napotykamy na trudności. W obliczu trudności można bowiem zatrzymać się i zejść z pola walki, lub jakoś coś wymyślić. Czasami to właśnie trudności wydobywają z każdego z nas możliwości, o posiadaniu których nawet nie mieliśmy pojęcia.

Wiele razy, czytając «Ewangelie dzieciństwa», zastanawiamy się, dlaczego Bóg nie zadziałał bezpośrednio i wyraźnie. Ale Bóg interweniuje poprzez wydarzenia i ludzi. Józef jest człowiekiem, przez którego Bóg troszczy się o początki historii odkupienia. Jest on prawdziwym «cudem», dzięki któremu Bóg ocala Dziecię i Jego Matkę. Bóg działa ufając w twórczą odwagę tego człowieka, który przybywając do Betlejem i nie znajdując miejsca, gdzie Maryja mogłaby porodzić, przystosowuje stajnię i urządza tak, aby stała się jak najbardziej gościnnym miejscem dla przychodzącego na świat Syna Bożego. W obliczu zagrożenia ze strony Heroda, który chce zabić Dziecko, po raz kolejny we śnie Józef zostaje ostrzeżony, by bronić Dziecięcia, i w środku nocy organizuje ucieczkę do Egiptu.

Czytając powierzchownie te opisy, zawsze odnosimy wrażenie, że świat jest na łasce silnych i możnych, ale «dobra nowina» Ewangelii polega na ukazaniu, iż pomimo despotyzmu i przemocy władców ziemskich, Bóg zawsze znajduje sposób, by zrealizować swój plan zbawienia. Także nasze życie czasem zdaje się być zdane na łaskę silnych, ale Ewangelia mówi nam, że Bóg zawsze potrafi ocalić to, co się liczy, pod warunkiem, że użyjemy tej samej twórczej odwagi, co cieśla z Nazaretu, który potrafi przekształcić problem w szansę, pokładając zawsze ufność w Opatrzności”.

Módlmy się teraz wszyscy razem do Wszechmogącego, który wlał do serca Józefa „twórczą odwagę”: „Boże, Ty w niewysłowionej Opatrzności wybrałeś Świętego Józefa na Oblubieńca Najświętszej Rodzicielki Twojego Syna, spraw, abyśmy oddając Mu na ziemi cześć jako Opiekunowi, zasłużyli na jego orędownictwo w niebie”.

 

Niedziela, 16 maja

Patron dobrej śmierci

 

Dzisiaj uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Wyraża ona wiarę Kościoła w to, że w Chrystusie każdy człowiek – w niepojęty i nowy sposób – wchodzi w kontakt z wewnętrzną istotą Boga. Niebo nie jest jakimś miejscem poza gwiazdami ale obecnością człowieka w Bogu. Możemy więc powiedzieć, że to Chrystus jest tym, co nazywamy „niebem”, a my idziemy ku niebu, co więcej, wchodzimy do nieba, gdy idziemy ku Chrystusowi i gdy się z Nim jednoczymy. Wniebowstąpienie nie jest pożegnaniem, bo Ukrzyżowany zwyciężył śmierć i żyje, i dzięki Niemu bramy życia wiecznego są już na zawsze otwarte.

Od ponad dwóch tygodni wpatrujemy się w św. Józefa i powierzamy się jego opiece. Dzisiejsza uroczystość to doskonała okazja, by przypomnieć, że wielu ludzi przyzywa go jako patrona dobrej śmierci. Zwraca na to uwagę również papież Franciszek, niemal na samym początku swojego listu z okazji Roku Świętego Józefa.

W całym Kościele od wieków działają bractwa i stowarzyszenia apostolstwa dobrej śmierci, którym patronuje św. Józef. Swoimi modlitwami i dobrymi uczynkami wypraszają one umierającym łaskę dobrej i szczęśliwej śmierci. Jedno z takich stowarzyszeń działa przy krakowskim kościele św. Józefa, przy którym znajduje się klasztor Sióstr Bernardynek. W tym kościele, przed obrazem św. Józefa, jak informuje umieszczona przy bramie tablica, często modlił się arcybiskup Karol Wojtyła. Przy furcie prowadzącej do klasztoru Sióstr Bernardynek można przeczytać wiele sentencji, pobudzających do refleksji nad tajemnicą śmierci. „Cokolwiek za żywota dla zbawienia uczynisz twoim jest, co zaś dla ciała – zostawisz” – głosi jeden z napisów.

Dziękujmy dzisiaj Chrystusowi wstępującemu do nieba za to, że pokonał śmierć i otworzył nam bramy nieba, i módlmy się słowami pięknej modlitwy do św. Józefa o łaskę dobrej śmierci: „Święty Józefie, mój dobry Ojcze, któryś miał niewymowną pociechę umierać w objęciach Jezusa i Maryi, ratuj mnie zawsze, a zwłaszcza w chwili śmierci. Wyjednaj dla mnie łaskę, abym podobnie jak Ty, oddał ducha mego przy Jezusie i Maryi. O Święty Józefie, przybrany ojcze Jezusa Chrystusa, przeczysty Oblubieńcze Maryi Panny, błagaj za nami Jezusa, Syna Bożego, abyśmy umocnieni Jego łaską, prowadzili życie zgodne z Ewangelią, a po śmierci mieli udział w Jego chwale. Amen”.

 

Poniedziałek, 17 maja

Kochać Dziecię i Jego Matkę

 

Po uroczystości Wniebowstąpienia, którą przeżywaliśmy wczoraj, rozpoczynamy dzisiaj tydzień modlitewnego przygotowania do Pięćdziesiątnicy, czyli Zesłania Ducha Świętego. Święty Łukasz zapisał w Dziejach Apostolskich, że po wniebowstąpieniu Pana Jezusa apostołowie wrócili do Jerozolimy i weszli do sali na górze, gdzie „wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, z Maryją, Matką Jezusa, i z braćmi Jego”. My też chcemy trwać na modlitwie z Maryją i prosić z Nią o dary Ducha Świętego. Do tej modlitwy zapraszamy również Świętego Józefa. Ufamy, że i on, tak jak dotąd, będzie modlił się razem z nami i będzie wstawiał się za całym Kościołem u swojego Syna, który obiecał nam Ducha Pocieszyciela.

Zanim rozpoczniemy naszą modlitwę, powróćmy do słów papieża Franciszka o św. Józefie. Biskup Rzymu przypomina nam, że troska św. Józefa o Kościół jest przedłużeniem jego troski o Maryję i Jezusa, a zarazem skierowanym do nas zaproszeniem do troski o Maryję i Jezusa oraz o Jego Mistyczne Ciało, którym jest Kościół. „Musimy zawsze zadawać sobie pytanie – zachęca Franciszek – czy z całych sił strzeżemy Jezusa i Maryi, którzy w tajemniczy sposób są powierzeni naszej odpowiedzialności, naszej trosce, naszej opiece. Syn Wszechmogącego Boga przychodzi na świat, przyjmując stan wielkiej słabości. Staje się tym, który potrzebuje Józefa, by był  broniony, chroniony, otoczony opieką, wychowywany. Bóg ufa temu człowiekowi, podobnie jak Maryja, która odnajduje w Józefie tego, który nie tylko chce ocalić Jej życie, ale który zawsze będzie się troszczył o Nią i o Dziecko. Zatem Święty Józef nie może nie być Opiekunem Kościoła, ponieważ Kościół jest kontynuacją Ciała Chrystusa w dziejach (…). Józef, chroniąc Kościół, nieprzerwanie chroni Dziecię i Jego Matkę, a także my, kochając Kościół, wciąż kochamy Dziecię i Jego Matkę”.

W oczekiwaniu na zesłanie Ducha Świętego, który uzdalnia każdego chrześcijanina do miłości, przypominamy sobie, że „każdy potrzebujący, każdy ubogi, każdy cierpiący, każdy umierający, każdy obcy, każdy więzień, każdy chory to Dziecię, którego Józef nadal strzeże. Dlatego św. Józef jest przyzywany jako opiekun nieszczęśliwych, potrzebujących, wygnańców, cierpiących, ubogich, umierających. I właśnie dlatego Kościół nie może nie kochać przede wszystkim ostatnich, ponieważ Jezus umiłował ich szczególnie, sam utożsamił się z nimi. Od Józefa musimy nauczyć się tej samej troski i odpowiedzialności: kochać Dziecię i Jego Matkę; kochać sakramenty i miłosierdzie; kochać Kościół i ubogich. Każde z nich jest zawsze Dziecięciem i Jego Matką”.

Prośmy dzisiaj z Maryją i Józefem o dary Ducha Świętego, byśmy z ich pomocą potrafili kochać tych wszystkich, których Jezus szczególnie umiłował: „Przyjdź, Duchu Święty i zapal w nas ogień swojej miłości”.

 

Wtorek, 18 maja

Wzrastałem w kościele Świętego Józefa

 

18 maja 1920 roku – 101 lat temu – urodził się Karol Wojtyła. I choć liturgia Kościoła  większe znaczenie przypisuje „narodzinom dla nieba” niż „narodzinom dla ziemi”, to trudno dzisiaj nie wspomnieć św. Jana Pawła II. Jego 101. urodziny, przypadają w maju – miesiącu Najświętszej Maryi Panny, którą Karol Wojtyła kochał jak matkę, ale przypadają również w Roku Świętego Józefa, którego postać była mu bliska od najmłodszych lat.

Jako młody chłopak, wraz ze swoim ojcem często udawał się do kościoła ojców karmelitów w Wadowicach, gdzie w głównym ołtarzu znajduje się obraz św. Józefa. Przyszły papież, jak wspominają jego biografowie, często modlił się przy tym ołtarzu, a miejscowy przeor został jego kierownikiem duchowym. „Mieszkałem obok kościoła parafialnego, ale wzrastałem w kościele Świętego Józefa” – będzie wspominał po latach. W 2003 roku, jako znak wdzięczności, przekazał ojcom karmelitom swój papieski pierścień, prosząc, by został umieszczony obok obrazu św. Józefa. W kościele, który znany jest dzisiaj jako Sanktuarium św. Józefa, znajduje się również szkaplerz Karola Wojtyły. Otrzymał go właśnie tutaj z okazji swojej pierwszej komunii świętej od jednego z karmelitańskich mnichów. Obie pamiątki świadczą o silnych związkach przyszłego biskupa Rzymu z kościołem ojców karmelitów i jego patronem, św. Józefem. Ta więź z Oblubieńcem Maryi kształtowała się też pod wpływem pobożności rodzonego ojca, który po śmierci matki, był dla młodego Karola nie tylko ostoją i wsparciem, ale również wzorem życia duchowego. Po latach, w wywiadzie z André Frossardem mówił: „Moje lata chłopięce i młodzieńcze łączą się przede wszystkim z postacią ojca, którego życie duchowe po stracie żony i starszego syna niezwykle się pogłębiło. Patrzyłem z bliska na jego życie, widziałem, jak umiał od siebie wymagać, widziałem, jak klękał do modlitwy. To było najważniejsze w tych latach, które tak wiele znaczą w okresie dojrzewania młodego człowieka”.

Gdy 4 czerwca 1997 roku, Jan Paweł II jako pielgrzym przybył do Kalisza, nie krył swojej radości: „Jakże raduję się, że tę Ofiarę Eucharystyczną sprawuję w sanktuarium św. Józefa (…). To sanktuarium ma bowiem szczególne miejsce w dziejach Kościoła i narodu”. Przypomniał też modlitwę do św. Józefa: „Boże (…), spraw, prosimy, aby jak Święty Józef, który zasłużył na to, by dotykać i nosić z szacunkiem w swych rękach jednorodzonego Syna Twojego, zrodzonego z Dziewicy Maryi, tak i my byśmy mieli łaskę służyć przy Twoich ołtarzach w czystości serca i niewinności postępowania (…)” i zaraz potem dodał, zdradzając jeden z sekretów swojej osobistej pobożności: „Piękna to modlitwa! Odmawiam ją codziennie przed Mszą Świętą”.

W marcu 2006 roku, niespełna rok po śmierci swojego poprzednika, Benedykt XVI nazwał Jana Pawła II „wielkim czcicielem św. Józefa”. Przypomniał też wtedy, że „poświęcił mu [on] adhortację apostolską Redemptoris Custos” (Opiekun Odkupiciela), ale też zwrócił uwagę, że Jan Paweł II „z pewnością doświadczył jego pomocy w godzinie śmierci”.

Wspominając urodziny Karola Wojtyły i naśladując jego oddanie św. Józefowi, prośmy pokornie, by Patron Dobrej Śmierci był przy nas w chwili naszych narodzin dla nieba: „O nasz niebieski patronie, ku prośbom naszym się skłoń, tak w życiu jak i przy zgonie, opieką swoją nas chroń”.

 

Środa, 19 maja

Najcenniejszy skarb naszej wiary

 

„Jeśli czasami Bóg zdaje się nam nie pomagać, nie oznacza to, że nas opuścił, ale że pokłada w nas ufność i w tym, co możemy zaplanować, wymyślić, znaleźć” – przypomina nam papież Franciszek w liście apostolskim o św. Józefie, którego treść poznajemy podczas naszych nabożeństw majowych. W tych dniach, gdy z całym Kościołem, pod opieką Maryi i Józefa, przygotowujemy się do uroczystości Zesłania Ducha Świętego, spróbujmy powierzyć nasze plany, pomysły i poszukiwania właśnie Jemu – Duchowi Ożywicielowi. Spróbujmy z Nim planować i z Nim szukać rozwiązań. On zstępuje na Kościół i wspiera go zawsze, a zwłaszcza w momentach prób i doświadczeń.

Takich trudnych chwil i doświadczeń nie brakowało w życiu Maryi i Józefa. Jednym z takich momentów był ich pobyt w Egipcie, gdzie uciekli w trosce o życie swojego Syna.

„Ewangelia nie podaje żadnych informacji na temat tego, jak długo Maryja i Józef pozostali z Dzieciątkiem w Egipcie” – pisze we wspomnianym liście papież Franciszek. „Na pewno jednak musieli jeść, znaleźć dom, pracę. Nie potrzeba wiele wyobraźni, aby wypełnić milczenie Ewangelii na ten temat. Święta Rodzina musiała zmierzyć się z konkretnymi problemami, jak wszystkie inne rodziny, jak wielu naszych braci i sióstr migrantów, którzy także i dziś narażają swe życie, zmuszeni przez nieszczęścia i głód. W tym sensie uważam, że św. Józef jest doprawdy szczególnym patronem tych wszystkich, którzy są zmuszeni do opuszczenia swojej ziemi z powodu wojny, nienawiści, prześladowań i nędzy”.

Papież zwraca też jednak uwagę na to, w jaki sposób Józef, jako opiekun Jezusa i Maryi, reagował na trudne doświadczenia – nie tylko w czasie ucieczki do Egiptu: „Na końcu każdej historii, której Józef jest bohaterem Ewangelia zauważa, że wstaje on, zabiera ze sobą Dziecię i Jego Matkę, i czyni to, co Bóg mu nakazał. Istotnie, Jezus i Maryja, Jego Matka, są najcenniejszym skarbem naszej wiary”.

Czy i dla nas, tak jak dla św. Józefa, Jezus i Maryja są najcenniejszym skarbem? Czy tak jak on, chcemy się o nich troszczyć i pielęgnować ich obecność w naszym życiu? Prośmy go o taką umiejętność słowami pieśni: „Jezusa lata dziecięce Bóg zwierzył opiece twej; przyjm także nasz wiek w swe ręce i nad nim opiekę miej. O, zleć nas Zbawcy naszemu, któregoś piastunem był i prowadź, prowadź ku Niemu, do cnoty dodawaj sił. Niech w sercach naszych przebywa, Bóg Jezus z Maryją wraz, niech grzech od Nich nie odrywa przez wszystek żywota czas”.

 

Czwartek, 20 maja

Ojciec – człowiek pracy

 

„Jednym z aspektów, który charakteryzuje św. Józefa i który był podkreślany od czasu pierwszej encykliki społecznej, Rerum novarum Leona XIII, jest jego związek z pracą” – pisze papież Franciszek w liście apostolskim, ogłaszającym Rok Świętego Józefa. Wspominaliśmy już ten aspekt jego życia na początku maja, w dniu, który w liturgii Kościoła poświęcony jest św. Józefowi, jako robotnikowi. Dzisiaj chcemy powrócić do tej ważnej charakterystyki patrona Kościoła.

„Święty Józef był cieślą, który uczciwie pracował, aby zapewnić utrzymanie swojej rodzinie. Od niego Jezus nauczył się wartości, godności i radości tego, co znaczy móc spożywać chleb, który jest owocem własnej pracy.

W naszych czasach, w których praca zdaje się stanowić ponownie pilne zagadnienie społeczne, a bezrobocie osiąga niekiedy zdumiewający poziom, nawet w tych krajach, gdzie od dziesięcioleci doświadcza się pewnego dobrobytu, konieczne jest zrozumienie z odnowioną świadomością znaczenia pracy, która nadaje godność i której nasz Święty jest przykładnym patronem”.

O godności, którą daje człowiekowi praca, papież Franciszek mówił wiele razy już wcześniej. Na początku pontyfikatu, 1 maja 2013 roku podkreślił, że „temat pracy jest bardzo, bardzo, ale to bardzo ewangeliczny (…). Obraz Boga pracującego mówi nam, że praca jest czymś więcej niż zarabianiem na chleb: praca daje nam godność! Ten, kto pracuje, jest godny, ma szczególną godność, godność osoby: mężczyzna i kobieta, którzy pracują, są godni”. Trzeba też jednak pamiętać, że jest wiele osób, „które chcą pracować, a nie mogą (…). To obciążenie dla naszego sumienia, ponieważ kiedy społeczeństwo jest zorganizowane w taki sposób (…) i nie wszyscy mają możliwość pracować, być «namaszczeni» pracą, to takie społeczeństwo nie funkcjonuje dobrze – nie jest sprawiedliwe! Postępuje wbrew samemu Bogu, który chciał, aby nasza godność zaczęła się tutaj (…). Bądźmy świadomi, że godności nie daje nam władza, pieniądz, kultura, nie! Godność daje nam praca” (Franciszek, Homilia wygłoszona 1 maja 2013 roku w kaplicy Domu św. Marty).

Razem z Maryją, Oblubienicą Ducha Świętego i Świętym Józefem, opiekunem Kościoła i patronem ludzi pracy, prośmy dzisiaj o dary Ducha Świętego – zwłaszcza o dary mądrości, męstwa, rady i umiejętności – dla tych, którzy pracują i dla tych, którzy chcieliby pracować, a nie mogą.

 

Piątek, 21 maja

O czym przypomina nam praca św. Józefa?

 

Przypomnieliśmy sobie wczoraj, że św. Józef był człowiekiem pracy i że praca daje człowiekowi godność a społeczeństwo, które o tym zapomina nie jest społeczeństwem sprawiedliwym. Modliliśmy się też wczoraj o dary Ducha Świętego – dar mądrości, dar męstwa, dar rady i dar umiejętności – dla tych, którzy pracują i dla tych, którzy chcieliby pracować, a nie mogą. Zanim będziemy kontynuować naszą modlitwę z Maryją, Matką Bożą i św. Józefem, Jej Oblubieńcem w oczekiwaniu na zesłanie Ducha Świętego, powróćmy do słów papieża Franciszka o pracy z jego listu na Rok Świętego Józefa.

„Praca staje się uczestnictwem wręcz w dziele zbawienia, okazją do przyspieszenia nadejścia królestwa Bożego, rozwijania swoich przymiotów i cech, oddając je na służbę społeczeństwa i wspólnoty. Praca staje się okazją nie tylko do spełnienia samego siebie, ale przede wszystkim dla tej podstawowej komórki  społeczeństwa, jaką jest rodzina. Rodzina, w której brakuje pracy, jest bardziej narażona na trudności, napięcia, pęknięcia, a nawet na pełną beznadziei i powodującą rozpacz pokusę rozpadu (…).

Osoba pracująca, niezależnie od tego, jakie byłoby jej zajęcie, współpracuje z samym Bogiem, staje się poniekąd twórcą otaczającego nas świata. Kryzys naszych czasów, będący kryzysem gospodarczym, społecznym, kulturowym i duchowym, może stanowić dla wszystkich wezwanie do odkrycia na nowo wartości, znaczenia i konieczności pracy, aby dać początek nowej «normalności», w której nikt nie byłby wykluczony. Praca Świętego Józefa przypomina nam, że sam Bóg, który stał się człowiekiem, nie pogardził pracą. Utrata pracy dotykająca tak wielu braci i sióstr, a która nasiliła się w ostatnim czasie z powodu pandemii COVID-19, musi być wezwaniem do rewizji naszych priorytetów. Prośmy św. Józefa Robotnika, abyśmy mogli znaleźć drogi, które kazałyby nam powiedzieć: żaden młody, żadna osoba, żadna rodzina bez pracy!”. Módlmy się teraz o to wszyscy razem!

 

Sobota, 22 maja

Potrzebujemy Jego obecności

 

Trzy tygodnie temu rozpoczęliśmy naszą majową modlitwę z Maryją, Matką Bożą. W tym roku jest ona również modlitwą ze Świętym Józefem. Wraz z nimi idziemy do Jezusa, naszego Zbawiciela. Od minionej niedzieli w naszej modlitwie prosimy o dary Ducha Świętego, którego Pan Jezus obiecał swojemu Kościołowi. Przed swoim odejściem polecił On uczniom, aby nie podejmowali żadnych działań, ale zgromadzeni razem na modlitwie oczekiwali na Ducha Świętego. Posłuszni swojemu Mistrzowi przebywali razem w Wieczerniku, w sali na górze i trwali jednomyślnie na modlitwie (Dz 1, 14). Razem z nimi modliła się Maryja, Matka Jezusa. Uczniowie zrozumieli, jak ważna jest modlitwa i wspólne oczekiwanie. Trwali na modlitwie, czyli w ufnej i otwartej gotowości oczekiwania na dary Ducha Świętego.

„Kościół naszych czasów musi uczyć się na nowo oczekiwania” – pisał kiedyś kard. Joseph Ratzinger. Jego diagnoza wciąż wydaje się aktualna. „Tyle jest aktywności w Kościele! Tyle zakrzątania, które prowadzi ludzi w Kościele do granic ich wytrzymałości (…). Za to mało jest cichej cierpliwości czekania na słowo Boże, trwania w obliczu słowa, a przecież w nim nasze siły się odprężają i nasze działania stają się owocne. Na pewno Pan potrzebuje naszej pracowitości i naszego oddania. Lecz my potrzebujemy Jego obecności. Musimy uczyć się od nowa odwagi do chwil ciszy i wytchnienia w naszym działaniu, uczyć się pokory trwania w oczekiwaniu przed obliczem Słowa” (J. Ratzinger, Służyć prawdzie, s. 138).

Wigilia Zesłania Ducha Świętego, podobnie jak Wigilia Paschalna, jest oczekiwaniem wypełnionym wsłuchiwaniem się w słowo Boże, jest milczącym czuwaniem przed obliczem Boga, który posyła nam swojego Ducha. W wielu parafiach chrześcijanie gromadzą się dzisiaj na modlitwie i trwają w ciszy przed Panem nierzadko przez całą noc, wołając z pokorą: „Ześlij, o Chryste, swojego Ducha nam”.

„Święci pomagają «wszystkim wiernym do osiągnięcia świętości i doskonałości własnego stanu». Ich życie jest konkretnym dowodem na to, że można żyć Ewangelią” – przypomina papież Franciszek. „Jezus powiedział: «uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem» (Mt 11, 29), a święci są z kolei wzorem życia do naśladowania. Święty Paweł wyraźnie zachęcał: «bądźcie naśladowcami moimi!» (1 Kor 4, 16).  Święty Józef mówi o tym poprzez swoje wymowne milczenie”.

Prośmy św. Józefa, który potrafił milczeć i wciąż do nas mówi przez swoje wymowne milczenie, aby pomógł nam trwać w cierpliwym oczekiwaniu i przeżyć radość wylania darów Ducha Świętego na cały Kościół. „Przyjdź, Duchu Święty, i zapal w nas ogień swojej miłości”. Święty Józefie, módl się na nami i za całym Kościołem Chrystusowym!

 

Niedziela, 23 maja

Ogień miłości

 

„Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić” (Dz 2, 1-4).

Dzisiaj Zesłanie Ducha Świętego, które obok Zmartwychwstania Pańskiego jest największym świętem wszystkich chrześcijan. Nasza majowa modlitwa nabiera dzisiaj niezwykłego blasku. Jest pełna radości i pokoju, bo przenika ją obecność Ducha Świętego. To On modli się z nami i w nas. To On przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Najświętsza Maryja Panna i Święty Józef uczestniczą w naszej radości. Napełnieni darami Ducha Świętego, radują się dzisiaj z całym Kościołem, któremu Chrystus posyła swojego Ducha.

Wezwania litanii do św. Józefa ukazują nam go, jako człowieka otwartego na Ducha Świętego. Wołamy do niego: Józefie najsprawiedliwszy, Józefie najczystszy, Józefie najroztropniejszy, Józefie najmężniejszy, Józefie najposłuszniejszy i Józefie najwierniejszy. Tradycja Kościoła nazywam go również zwierciadłem cierpliwości, miłośnikiem ubóstwa i wzorem  pracujących. W tych wyjątkowych przymiotach Oblubieńca NMP i Opiekuna Kościoła powszechnego widać wyraźne odbicie darów Ducha Świętego. Czystość, męstwo, posłuszeństwo, wierność i cierpliwości to cechy człowieka otwartego na działanie Ducha Ożywiciela. To On uzdalnia nas do życia Ewangelią i pielęgnowania w sobie ewangelicznych cnót, zwłaszcza tej jednej, największej i najważniejszej, którą jest miłość.

Gdy 19 marca 2013 roku papież Franciszek rozpoczynał swoją posługę dla Kościoła powszechnego, mówił: „Nigdy nie zapominajmy, że prawdziwą władzą jest służba i że także papież, by wypełniać władzę musi coraz bardziej wchodzić w tę posługę, która ma swój świetlisty szczyt na krzyżu, musi spoglądać na pokorną, konkretną, pełną wiary posługę św. Józefa i tak jak on otwierać ramiona, aby strzec całego Ludu Bożego i przyjąć z miłością i czułością całą ludzkość, zwłaszcza najuboższych, najsłabszych, najmniejszych (…). Tylko ten, kto służy z miłością potrafi strzec!”.

Dzisiaj, w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, módlmy się za papieża Franciszka, by Duch Święty towarzyszył jego posłudze i za cały Kościół Chrystusowy, by Duch Święty rozpalał w nim wciąż na nowo ogień swojej miłości.

 

Poniedziałek, 24 maja

Maryja i Józef – Matka i Opiekun Kościoła powszechnego

 

„Weź w swą opiekę nasz Kościół święty, Panno Najświętsza, Niepokalana. Niechaj miłością każdy przejęty, czci w nim Jezusa, naszego Pana” – tak zwracamy się do Najświętszej Maryi Panny, Matki Kościoła w jednej z naszych pieśni. Tytuł „Matka Kościoła” został przyznany Matce Bożej w odpowiedzi na prośbę polskich biskupów, przedstawioną papieżowi Pawłowi VI przez kardynała Stefana Wyszyńskiego podczas soboru watykańskiego drugiego. „Maryja jako Matka Chrystusa jest również Matką (…) całego Kościoła” – ogłosił św. Paweł VI i pozwolił na wprowadzenie święta Matki Kościoła w poszczególnych krajach. W Polsce święto to obchodzone było po raz pierwszy w 1971 roku w poniedziałek po Pięćdziesiątnicy. Dzień ten został wybrany przez Stolicę Apostolską, ponieważ zesłanie Ducha Świętego było początkiem działalności Kościoła. Maryja była z rodzącym się Kościołem i wypraszała dla niego dary Ducha Świętego.

Ogłoszenie Maryi Matką Kościoła i wprowadzenie dzisiejszego święta do kalendarza liturgicznego to fragment najnowszej historii Kościoła. Sto lat wcześniej, w 1870 roku, tytuł Opiekuna Kościoła powszechnego, został przyznany św. Józefowi przez bł. Piusa IX. „Józef był prawnym i naturalnym stróżem, opiekunem i obrońcą Rodziny świętej (…). Dlatego jest rzeczą słuszną i należy się św. Józefowi przed wszystkimi innymi, aby teraz swą niebieską potęgą strzegł i bronił Kościoła Chrystusowego tak, jak ongiś najsumienniej strzegł Rodziny z Nazaretu”.

Znaczenie tego tytułu, po ponad stu latach, trafnie tłumaczył w adhortacji apostolskiej Redemptoris custos św. Jan Paweł II, podkreślając, że orędownictwo św. Józefa jest ustawicznie potrzebne Kościołowi „przede wszystkim dla umocnienia go w podejmowaniu zadania ewangelizacji świata” (RC 29). „Pokładając ufność w przemożnym wstawiennictwie św. Józefa, Kościół widzi w nim również wspaniały wzór (…) dla całej chrześcijańskiej wspólnoty, niezależnie od warunków życia i zadań, jakie w niej pełni każdy z wiernych (…). Fundamentalną postawą całego Kościoła powinno być «nabożne słuchanie słowa Bożego», czyli całkowita gotowość wiernego służenia zbawczej woli Boga” (RC 30). Po Maryi, to właśnie św. Józef wyróżnił się wiernym wypełnianiem Bożych przykazań i dlatego to on może być wzorem dla całego Kościoła.

Święty Jan Paweł II zwraca uwagę na jeszcze jedną rzec, która dzisiaj, gdy zmagamy się z ciężkimi grzechami a nawet przestępstwami niektórych ludzi Kościoła, nabiera jeszcze większej aktualności: „Kościół wzywa też św. Józefa jako swego obrońcę, kierowany głębokim i bardzo aktualnym dziś pragnieniem wzbogacenia swego wielowiekowego istnienia prawdziwymi cnotami ewangelicznymi, którymi jaśnieje św. Józef” (RC 30).

Módlmy się dzisiaj z Maryją, Matką Kościoła i św. Józefem, jego opiekunem, by wspólnota wierzących w Chrystusa, świeckich i duchownych, stawała się coraz bardziej Kościołem świętym, jaśniejącym ewangelicznymi cnotami: miłością, czystością i prawdą.

 

Wtorek, 25 maja

Ojciec w cieniu

 

Po przeżyciu uroczystości Zesłania Ducha Świętego oraz święta NMP Matki Kościoła powracamy dzisiaj do listu papieża Franciszka na Rok Świętego Józefa, w który wczytujemy się od początku maja. Papież opisuje w nim Świętego Józefa za pomocą kilku charakterystycznych określeń. Nazywa go Ojcem umiłowanym i czułym, posłusznym i przyjmującym, Ojcem z twórczą odwagą oraz człowiekiem pracy. Do tych sześciu „imion” św. Józefa, Franciszek dodaje na koniec jeszcze jedno – ciekawe i zaskakujące: Ojciec w cieniu. Dla nas, Polaków, może być to powodem do radości, czy wręcz dumy, bo papież nie ukrywa, że zaczerpnął to określenie z polskiej literatury. Posłuchajmy co pisze Franciszek: „Polski pisarz Jan Dobraczyński w książce Cień Ojca opowiedział w formie powieści o życiu Świętego Józefa. Przez sugestywny obraz cienia określił postać Józefa, który w stosunku do Jezusa jest cieniem Ojca Niebieskiego na ziemi: osłania Go, chroni, nie odstępuje od Niego, podążając Jego śladami”.

Powieść Jana Dobraczyńskiego „Cień Ojca” ukazała się w 1977 roku i od razu została uznana za jedno z najwybitniejszych dzieł tego autora. Przetłumaczono ją na wiele języków, w tym również na włoski i hiszpański, i może właśnie dzięki tym tłumaczeniom, mógł ją poznać również papież.

„Nikt nie rodzi się ojcem, ale staje się ojcem. I nie staje się nim jedynie dlatego, że wydaje dziecko na świat, lecz ponieważ odpowiedzialnie podejmuje o nie troskę. Za każdym razem, gdy ktoś podejmuje odpowiedzialność za życie drugiego, w pewnym sensie sprawuje względem niego ojcostwo” – pisze w swoim liście papież Franciszek. I dodaje: „Być ojcem oznacza wprowadzać dziecko w doświadczenie życia, w rzeczywistość. Nie zatrzymywać go, nie zniewalać, nie brać w posiadanie, ale czynić je zdolnym do wyborów, do wolności, do wyruszenia w drogę. Być może z tego powodu, obok miana ojca, tradycja umieściła przy Józefie także miano «przeczystego». Nie jest to jedynie określenie emocjonalne, ale synteza postawy będącej przeciwieństwem posiadania. Czystość to wolność od posiadania we wszystkich dziedzinach życia. Tylko wówczas, gdy miłość jest czysta, jest naprawdę miłością. Miłość, która chce posiadać, w końcu zawsze staje się niebezpieczna, krępuje, tłumi, czyni człowieka nieszczęśliwym. Sam Bóg umiłował człowieka miłością czystą, pozostawiając mu nawet wolność popełniania błędów i występowania przeciwko Niemu. Logika miłości jest zawsze logiką wolności, a Józef potrafił kochać w sposób niezwykle wolny. Nigdy nie stawiał siebie w centrum. Potrafił usuwać siebie z centrum a umieścić w centrum swojego życia Maryję i Jezusa”.

Prośmy dzisiaj Matkę Bożą i Jej Oblubieńca, św. Józefa, aby nauczyli nas miłości czystej i wolnej, która nigdy nie stawia siebie w centrum. Tak jak oni, postawmy Jezusa w centrum naszego życia.

 

Środa, 26 maja

Dar z siebie

 

„Matka, która wszystko rozumie, sercem ogarnia każdego z nas. Matka, zobaczyć dobro w nas umie, Ona jest z nami w każdy czas” – tak śpiewamy o Matce Bożej – Matce naszego Zbawiciela, która jest też naszą Matką. „Matka…”. Już sam tytuł tej religijnej piosenki może kojarzyć się nam z obchodzonym dzisiaj Dniem Matki. Modlimy się dzisiaj za nasze mamy, dziękujemy Bogu za nie i okazujemy im naszą miłość i wdzięczność. W ich intencji ofiarujemy nasze dzisiejsze nabożeństwo i śpiewaną przez nas litanię do Matki Bożej.

W naszym rozważaniu, tak jak w poprzednich dniach maja, który powoli zbliża się już do końca, chcemy dzisiaj powrócić do kwestii ojcostwa, którą papież Franciszek podejmuje w liście apostolskim, napisanym z okazji Roku Świętego Józefa. Możemy przypuszczać, że ani Matka Boża, ani też nasze mamy nie będą miały nam za złe, że w Dzień Matki rozważymy tajemnicę ojcostwa, która w swojej najgłębszej istocie ma wiele wspólnego z tajemnicą macierzyństwa.

We wspomnianym liście papież pisze: „Szczęście Józefa nie polega na logice ofiary z siebie, ale daru z siebie. Nigdy w tym człowieku nie dostrzegamy frustracji, a jedynie zaufanie. Jego uporczywe milczenie nie rozważa narzekań, ale zawsze konkretne gesty zaufania”. Dar z siebie i zaufanie to dwie cechy, które tak samo, jak ojcostwo, charakteryzują również, macierzyństwo. Franciszek zauważa, że „każde prawdziwe powołanie rodzi się z daru z siebie, który jest dojrzewaniem zwyczajnej ofiarności (…). Tam, gdzie powołanie, czy to małżeńskie, do celibatu czy też dziewicze, nie osiąga dojrzałości daru z siebie, zatrzymując się jedynie na logice ofiary, to zamiast stawać się znakiem piękna i radości miłości, może wyrażać nieszczęście, smutek i frustrację”.

Na obrazie św. Józefa z sanktuarium w Kaliszu, widzimy nie tylko jego samego z Dzieciątkiem Jezus, ale całą Świętą Rodzinę. Trzy harmonijnie ustawione postaci umieszczone są na tle panoramy typowego polskiego miasta – z licznymi wieżami kościelnymi, rzeką i bogatą roślinnością. Na obrazie najprawdopodobniej pokazano Świętą Rodzinę, powracającą z Jerozolimy do Nazaretu po odnalezieniu Jezusa w świątyni. Maryja i Józef trzymają Jezusa za ręce, idą razem – matka i ojciec razem ze swoim synem. Rodzice prowadzą Jezusa, ale i Jezusa prowadzi swoich rodziców.

Macierzyństwo i ojcostwo opiera się na zaufaniu i jest darem z siebie. Tylko wtedy staje się znakiem piękna i radości. Podziękujmy dzisiaj w naszej modlitwie Panu Bogu za Maryję, Matkę Bożą i za św. Józefa, Jej Oblubieńca. I módlmy się razem za wszystkie matki, w dniu ich święta, ale też za wszystkich ojców, aby właśnie tak rozumieli swoje powołanie.

 

Czwartek, 27 maja

Opieką swoją nas chroń

 

Dzień Matki, który przeżywaliśmy wczoraj stał się dla nas okazją, by podziękować Panu Bogu za Maryję, Matkę Bożą, której cały maj jest poświęcony i za św. Józefa, któremu papież Franciszek poświęcił cały rok. Modliliśmy się wczoraj za wszystkie mamy ale również za wszystkich ojców, aby zawsze pamiętali, ze zarówno macierzyństwo, jak i ojcostwo, są darem z siebie – darem miłości.

Papież Franciszek w liście apostolskim na Rok Świętego Józefa przypomina nam również, że dzisiaj „Świat potrzebuje ojców” ale zarazem „odrzuca panów, odrzuca tych, którzy chcą wykorzystać posiadanie drugiego do wypełnienia własnej pustki; odrzuca tych, którzy mylą autorytet z autorytaryzmem, służbę z serwilizmem, konfrontację z uciskiem, miłosierdzie z opiekuńczością, siłę ze zniszczeniem”. Ojcostwo nie polega na układaniu życia dzieci według swego życia. Ojcostwo to otwieranie szerokich przestrzeni na całkowitą nowość. „Każde dziecko zawsze przynosi ze sobą tajemnicę, zupełną nowość – dodaje papież – która może być ujawniona tylko z pomocą ojca, który szanuje jego wolność. Ojca, który jest świadomy, że zrealizuje swoją funkcję wychowawczą i że w pełni przeżyje swoje ojcostwo tylko wówczas, gdy stanie się «bezużyteczny”, gdy zobaczy, że dziecko staje się autonomiczne i samodzielnie kroczy po drogach życia, gdy postawi się w sytuacji Józefa, który zawsze wiedział, że to Dziecko nie jest jego własnym, lecz zostało jedynie powierzone jego opiece. Przecież to właśnie sugeruje Jezus, gdy mówi: «Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie» (Mt 23, 9)”.

Podziękujemy dzisiaj Panu Bogu za tę ważną lekcję na temat ojcostwa, którą podarowuje nam swoim życiem św. Józef i którą pomaga nam zrozumieć w swoim liście papież Franciszek. Niech to będzie zachęta do głębokiej refleksji najpierw dla wszystkich ojców, którzy wychowują dzieci ale też dla małżeństw i całych rodzin, szukających miłości i wzajemnego zrozumienia w realizacji swojego powołania.

Módlmy się dzisiaj do Matki Bożej, Królowej rodzin i do św. Józefa, Jej Oblubieńca, prosząc o opieką nad wszystkimi ojcami, by nigdy nie zapominali, że żadne dziecko nie jest ich własnością, ale zostało powierzone ich opiece przez Boga: „Józefie, święty patronie, ku prośbom naszym się skłoń, do ciebie wznosimy dłonie, opieką swoją nas chroń”.

 

Piątek, 28 maja

Święty Józef w nauczaniu Prymasa Tysiąclecia

 

W przygotowaniu poniższego tekstu korzystano z referatu Roberta Zgorzelaka „Święty Józef w nauczaniu sł. B. kard. S. Wyszyńskiego”, wygłoszonego podczas 47. Sympozjum Józefologicznego, które odbyło się 7 maja 2016 roku w Kaliszu (cyt. za. https://www.opiekun.kalisz.pl/swiety-jozef-w-nauczaniu-prymasa-tysiaclecia/).

28 maja 1981 roku – dokładnie 40 lat temu – zmarł sługa Boży kard. Stefan Wyszyński. Przed rokiem miała się odbyć jego beatyfikacja, ale z powodu pandemii została przełożona na termin późniejszy. Wciąż na nią czekamy! Czy odbędzie się w tym roku? Dzisiaj tego nie wiemy, ale możemy się razem modlić, by pandemia ustała i byśmy mogli już wkrótce nazywać kard. Wyszyńskiego Błogosławionym. Przypadająca dzisiaj 40. rocznica jego śmierci jest okazją, by dowiedzieć się, jakie miejsce w jego nauczaniu zajmował św. Józef. Zagadnieniem tym zajmował się Robert Zgorzelak, który wyniki swoich poszukiwań zaprezentował podczas sympozjum poświęconego św. Józefowi w 2016 roku w Kaliszu. Analizując wszystkie pisma kard. Stefana Wyszyńskiego znalazł około stu, w których wprost jest mowa o św. Józefie.

Przez swoich najbliższych współpracowników oraz wiele innych osób, które widziały w nim swojego duchowego kierownika, kardynał Stefan Wyszyński nazywany był ojcem i może właśnie dlatego, gdy mówił o św. Józefie to najczęściej ukazywał go, jako patrona i wzór dla ojców. Prymas Tysiąclecia „uczył, że ojciec rodziny, ma pamiętać «o szacunku należnym żonie, na wzór Józefa, który otaczał tak wielką czcią Maryję». Podobnie jak św. Józef, mają też wspierać matki swoich dzieci, bo «łatwiej jest dać życie dzieciom, aniżeli je dobrze wychować».  «Zaszczytna to służba. Nie ma wspanialszej od niej»” – podkreślał kardynał Wyszyński.

„Ten zaszczytny wysiłek ojców jest zatem z woli Ojca Niebieskiego, bo dzieci swoje zleca ich opiece. Powinni być więc wzorem «dobroci, mądrości i miłości ojcowskiej» – cnót, które znalazły swe odbicie w Świętym Józefie. «Bóg żywi dzieci ludzkie z pracy rąk ojców ziemskich, jak żywił Syna swego z pracy rąk Świętego Józefa»”.

Prymas Wyszyński przestrzegał również przed niweczeniem owoców pracy ojców, zwłaszcza przez marnotrawstwo i pijaństwo. „Pieniądze zarobione nie mogą przepływać strugą wódki, ale muszą przez pożywienie przepływać w krew i siły fizyczne powierzonych mu przez Boga dzieci. Nie marnuj sił danych ci przez Boga dla twej rodziny”.

Kardynał Stefan Wyszyński często zachęcał też ojców do przyjęcia „stylu Józefowego”, który rozumiał jako nieustanne „nadsłuchiwanie poleceń Ojca Niebieskiego”. „Niewątpliwie, są to wasze dzieci – wszak to jest twój syn i twoja córka – ale ten twój syn i twoja córka, zanim zostali twoimi dziećmi, byli już wpierw, w odwiecznych planach Ojca wszelkiego życia, dziećmi Ojca Niebieskiego – tłumaczył kard. Wyszyński. Twoja córka była zawsze i jest nadal, córką Boga Żywego. Twój syn jest synem Boga Żywego. I dlatego musicie uważnie nadsłuchiwać poleceń Ojca Niebieskiego, Ojca waszych dzieci, jak On chce je wychować i życiem ich pokierować”.

Podziękujmy dzisiaj Panu Bogu za świadectwo życia, zmarłego 40 lat temu, kardynała Stefana Wyszyńskiego – Prymasa Tysiąclecia i ojca. Razem z Maryją, Matką Kościoła i św. Józefem, jego opiekunem, módlmy się o jego rychłą beatyfikację, ale prośmy też Boga, by to czego uczył, kształtowało naszą wiarę i nasze życie.

 

Sobota, 29 maja

Święty Józefie, Ty się za mnie módl!

 

Fragmenty rozważań św. Urszuli Ledóchowskiej pochodzą ze strony internetowej Sanktuarium św. Urszuli Ledóchowskiej w Pniewach (www. http://www.sanktuarium-pniewy.pl).

„Święty Józefie, Ty się za mnie módl! Ty mi wyproś tę tak prostą i pokorną gotowośćna każdy rozkaz Boży” – tak do św. Józefa zwracała w modlitwie się św. Urszula Ledóchowska, którą dzisiaj wspominamy. Założycielka zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego, którego ważnym charyzmatem jest praca wychowawcza wśród dzieci i młodzieży, wiele swoich rozważań poświęciła św. Józefowi. Jego od samego początku wybrała na patrona zgromadzenia i w nim widziała wzór dla siebie oraz dla swoich sióstr.

„O, jak powinnam uczyć się od Świętego Józefa tej czułej miłości do Jezusa i Maryi, tej miłości, której jedyną myślą jest poświęcić się dla ukochanych osób” – pisała w jednym ze swoich rozważań. „Święty Józef poświęca się cały, by tylko Jezusowi i Maryi było dobrze, więc i ja powinnam poświęcić im całe moje życie, by stać się ich pociechą. Dla nich pracować, dla nich ćwiczyć się w cnotach, dla nich miłować swoich bliźnich, starając się przyciągnąć ich do Boga”.

Święty Józef jest szczególnie bliski duchowości sióstr urszulanek, które ze względu na kolor noszonego przez nie habitu, znane są też jako urszulanki szare. Rozmyślając kiedyś nad fragmentem Ewangelii, opowiadającym o pielgrzymce Świętej Rodziny do Jerozolimy i odnalezieniu dwunastoletniego Jezusa w świątyni, Urszula Ledóchowska tak pisała: „Przypatrzę się świętemu Józefowi podczas tej pielgrzymki do Jerozolimy z Maryją i Jezusem. Z jaką troskliwością i miłością czuwa nad Nimi, jaką otacza Ich opieką i jak stara się oddalić od Nich każdą przykrość. Może w nocy, gdy Maryja i przy Niej Boże Dziecię śpią spokojnie, czy to w gospodzie, czy pod jakimś drzewem niedaleko drogi, święty Józef czuwa, aby broń Boże, nic złego nie spotkało tych dwóch najświętszych istot na ziemi, tych skarbów, które Bóg sam mu powierzył? I za to od nas należy się świętemu Józefowi wdzięczność i miłość. Czy też o tym myślę? Czy tak serdecznie kocham świętego Józefa i czy staram się korzystać z opieki, którą on otacza dusze wierne, oddane Jezusowi i Maryi? A ja tej opieki tak bardzo potrzebuję, więc muszę o nią prosić, muszę często, codziennie oddawać się pod opiekę świętego Józefa i starać się naśladować jego cnoty. Muszę być wierną czcicielką tego świętego Patrona” – pisała św. Urszula Ledóchowska, a swoje rozmyślanie kończyła piękną i prostą modlitwą: „O Opiekunie Najświętszej Rodziny (…), dziś, na nowo uciekam się pod twoją opiekę, tobie się oddaję. Strzeż mnie, broń mnie i uproś coraz gorętszą miłość ku Jezusowi i Maryi”.

Powtórzmy i my, te słowa św. Urszuli Ledóchowskiej i uczyńmy z nich naszą modlitwą: O Opiekunie Najświętszej Rodziny, na nowo uciekamy się pod twoją opiekę, tobie się oddajemy. Strzeż nas, broń nas i uproś coraz gorętszą miłość ku Jezusowi i Maryi!

 

Niedziela, 30 maja

Od ziemskiej trójcy do Trójcy Przenajświętszej

 

W rozważaniu wykorzystano fragmenty książki Aleksandra Jacyniaka SJ pt. „Ze świętym Józefem na przełomie tysiącleci”, Kalisz 2002 (cyt. za http://www.swietarodzina.eu).

Od ponad czterech tygodni czytamy razem papieski list napisany z okazji Roku Świętego Józefa i przyglądamy się postaci Opiekuna Kościoła powszechnego. Jedno z najbardziej znanych jego sanktuariów znajduje się w Kaliszu. Ta tam, w kaliskiej kolegiacie, od ponad trzystu lat wierni modlą się przed obrazem św. Józefa.

Nieprzypadkowo wspominamy ten sławny obraz Świętego Józefa z Kalisza właśnie dzisiaj – w niedzielę Trójcy Przenajświętszej. Analizując bowiem jego bogatą symbolikę trzeba zauważyć, że przedstawia on nie tylko Świętą Rodzinę: Jezusa, Maryję i Józefa – trójcę poziomą, jak ją nazywają niektórzy badacze obrazu, ale również, że jest on przedstawieniem Trójcy Świętej, nazywanej ze względu na kompozycję obrazu pionową trójcą. Widzimy „Boga w Trójcy Świętej Jedynego: Boga Ojca, namalowanego u góry obrazu jako sędziwego starca trzymającego w lewej ręce królewskie jabłko, symbol Bożej władzy nad całym światem i błogosławiącego prawą ręką; [następnie] Boga Ducha Świętego wyobrażonego w postaci białej gołębicy unoszącej się w powietrzu i otoczonej świetlistą poświatą i wreszcie Boga Syna Bożego przedstawionego jako młodzieńca ubranego w tunikę – której złoty kolor wskazuje na bóstwo – przepasaną czerwonym sznurkiem dla przypomnienia cierpień, które przyjdzie Mu znieść w czasie okrutnej męki na krzyżu. Głowa Pana Jezusa, dla podkreślenia Jego boskości, promieniuje pięknym światłem”.

Trójcy niebiańskiej towarzyszy trójca ziemska, czyli Święta Rodzina. Starając się zrozumieć przesłanie płynące z obrazu, warto zwrócić uwagę na wymowne spojrzenia tych trzech osób. „Maryja ma wzrok utkwiony w księdze słowa Bożego. Może to być Maryja (…) zasłuchana w Boży głos, wczytana w Boże słowo. Ale Jej wzrok zdaje się patrzeć nie tylko na zewnątrz, ale także w głębię własnego serca. Maryja rozważała wszystkie wydarzenia z życia Jezusa w swym sercu. Józef o zamyślonej twarzy zdaje się być wpatrzony w Jezusa, rozważa wielkie sprawy Boże i swoją niecodzienną drogę”. Jezus natomiast spogląda ku górze, w stronę swojego niebieskiego Ojca i Ducha Świętego. Spojrzenia Jezusa, Maryi i Józefa podpowiadają nam, w którą stronę warto kierować nasz wzrok: jak Maryja, utkwić go w słowie Bożym, jak Józef w Jezusie i jak Jezus w Bogu Ojcu i Duchu Świętym, zaglądając równocześnie do swojego wnętrza – tego uczymy się, patrząc na Jezusa, Maryję i Józefa z kaliskiego obrazu. Święta Rodzina niech skieruje dzisiaj nasze spojrzenie w stronę Trójcy Przenajświętszej!

 

Poniedziałek, 31 maja

Z Jezusem i Maryją możesz uczynić wszystko

Ostatni dzień maja to święto Nawiedzenia NMP. Razem z Maryją idziemy więc dzisiaj do domu Elżbiety i Zachariasza, by tak jak Ona uwielbić Pana Boga i podziękować za cały miesiąc, wypełniony modlitwą, za wszystkie łaski, wyproszone za wstawiennictwem Matki Bożej i Jej Oblubieńca, św. Józefa oraz za list apostolski papieża Franciszka, który poznawaliśmy przez cały maj i dzięki któremu Święty Józef stał się nam dużo bliższy. Śpiewamy dzisiaj z Maryją „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy” (Łk 1, 46-47) ale też, jak Elżbieta, oddajemy cześć Matce Bożej, wołając: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona” (Łk 1, 42). Jak św. Elżbieta pytamy też dzisiaj: „A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?” (Łk 1, 43) i dziękujemy Maryi za to, że przez cały maj przychodziła do nas wraz ze św. Józefem, przynosząc nam Jezusa, swojego Syna, którego podczas naszych nabożeństw adorowaliśmy w Najświętszym Sakramencie.

Tegoroczne nabożeństwa majowe pozwoliły nam spojrzeć na Matkę Bożą nieco inaczej niż zazwyczaj. Patrzyliśmy na Nią oczami św. Józefa, Jej Oblubieńca i Opiekuna Kościoła powszechnego, dostrzegając Jej wrażliwość i delikatność. Jak Józef, zachwyciliśmy się Jej dobrocią i miłością, i tak jak on, chcieliśmy spędzać z Maryją każdą chwilę, by słuchać z uwagą Jej słów i przytulić się do Jej kochającego serca.

Dzisiaj kończy się maj, a Matka Boża mówi do nas: Idźcie do Józefa! On zaopiekuje się wami tak, jak zaopiekował się mną i moim synem. Idźcie do Józefa z trudnymi doświadczeniami waszego życia i w grożących wam niebezpieczeństwach! Idźcie do Józefa, a on zaopiekuje się wami tak, jak opiekował się swoimi najbliższymi w drodze do Betlejem czy podczas ucieczki do Egiptu.

Kończy się maj, a my idziemy do Józefa, by powierzyć mu trudne i niespokojne chwile naszego życia. Chcemy to uczynić, powtarzając słowa modlitwy, którą w liście apostolskim Patris corde podpowiada nam papież Franciszek. Jest to modlitwa zaczerpnięta z XIX-wiecznej francuskiej książeczki do nabożeństwa Zgromadzenia Zakonnic Jezusa i Maryi. W przypisie do jednego z pierwszych rozdziałów listu, Franciszek zdradza nam tajemnicę swojego serca i swojej pobożności, przyznając, że odmawia tę modlitwę codziennie, po jutrzni, od ponad 40 lat. Modlitwa ta stała się bliska papieżowi, ponieważ wyraża pobożność, ufność, ale też pewną prowokację wobec św. Józefa.

Kończąc nasze majowe spotkania z Maryją, Matką Bożą i ze św. Józefem, powtarzajmy w duchu słowa tej pięknej modlitwy. Może i dla nas, jak dla papieża Franciszka, stanie się ona odtąd codzienną modlitwą?

„Chwalebny Patriarcho, Święty Józefie, w którego mocy jest uczynienie możliwym tego, co niemożliwe, spiesz mi na pomoc w chwilach niepokoju i trudności. Weź pod swoją obronę sytuacje bardzo poważne i trudne, które Ci powierzam, by miały szczęśliwe rozwiązanie. Mój ukochany Ojcze, w Tobie pokładam całą ufność moją. Niech nie mówią, że przyzywałem Ciebie na próżno, a skoro z Jezusem i Maryją możesz wszystko uczynić, ukaż mi, że Twoja dobroć jest tak wielka jak Twoja moc. Amen”.

Parafia rzymskokatolicka św. Stanisława Biskupa Męczennika | 80-444 Gdańsk - Wrzeszcz | stanislawbiskup.pl

Powrót do góry